Do czego prowadzi pogoń za zyskiem
Przed Grand Jury w Londynie stają jako oskarżeni trzej robotnicy kolejowi, konduktor pociągu osobowego, maszynista i sygnalista. Wielka katastrofa kolejowa wyprawiła na tamten świat setki pasażerów. Przyczyną nieszczęścia jest niedbalstwo robotników. Wobec przysięgłych oświadczają oni jednomyślnie, że przed 10 lub 12 laty ich praca trwała tylko 8 godzin dziennie. W ciągu ostatnich 5 lub 6 lat pracę ich wyśrubowano do 14, 18 i 20 godzin, a przy szczególnie silnym napływie podróżnych, np. gdy uruchamiane są pociągi wycieczkowe, praca ich trwa często bez przerwy 40 do 50 godzin. Są oni zwykłymi ludźmi, nie są z żelaza. Ich zdolność do pracy w pewnej chwili zawodzi. Ogarnia ich znużenie. Ich mózg przestaje myśleć, a oczy – widzieć.
Ze wszech miar „czcigodny przysięgły brytyjski” odpowiada na to werdyktem, który za zabójstwo oddaje ich pod sąd kryminalny, a w skromnym dodatku wyraża pobożne życzenie, aby panowie kolejowi magnaci kapitału zechcieli w przyszłości przecież być trochę rozrzutniejsi, gdy idzie o nabywanie potrzebnej liczby „sił roboczych”, a trochę „wstrzemięźliwsi” czy „powściągliwsi”, czy „oszczędniejsi”, gdy idzie o wysysanie opłaconej przez nich siły roboczej.
Karol Marks –
Kapitał t. I, 1867